• Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:58
  • Licznik odwiedzin:1 553 / 1521 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
[...]
- Dzieci, proszę się uspokoić! Nic się nie stało!- krzyczała bez skutku pani Krelowe.
Wszyscy dalej płakali, jakby to miało pomóc. Jednak musieli wyrazić jakoś smutek, panujący w ich sercach.
Cały czas myśleli sobie " Babcia jest z nami, cały czas!" , by tylko pocieszyć się w duchu.
Powoli przychodził zmrok.
Dzieci kładli się już powoli do łóżek. Lecz Herolie została jeszcze na dole, w głównym pokoju zastanawiając się- co dalej.
Jednak użalanie się nad losem przerwała zła pani.
- Hero, idźże spać! Musisz się wyspać, by rano pójść na targ po owoce i warzywa. Jest 16. wiek, czyli trudne czasy. Inaczej ludzie z dworu króla prędzej wykupią żywność!
- Mogę jeszcze zostać? Muszę zostać trochę sama... - powiedziała Herolie ze smutkiem.
- Ale we Francji nigdzie indziej nie dostaniesz tak dobrych owoców jak w naszym miasteczku! - dalej domagała się Krelowe. - Ale jak chcesz, to nie śpij- ale i tak musisz wstać wcześniej! Czyli o 5.00 !!!
Gdy Krel poszła, Hero wciąż myślała o Babci.
Nie mogła wciąż w to uwierzyć. Niedługo miał być pogrzeb, więc jeszcze bardziej się bała.
Czego? Ano tego, że zobaczy Rewelie, pozbawionej duszy... Ostatnie pożegnanie.
Nagle poczuła lekki wietrzyk na swoim ciele.
"Ach, pewnie zapomnieli zamknąć okno"- pomyślała.
Jednak się pomyliła, bo wszystkie były zamknięte.
Z przerażeniem obeszła cały dom.
Większość dzieci już spała.
Była na dole sama. Nikogo tam nie było. Ale to były tylko pozory- usłyszała jak spadł najprawdopodobniej jakiś wazon.
Podeszła do pomieszczenia, w którym usłyszała jak szkło się stukło.
Ku zdziwieniu zobaczyła ogromnego ptaka, wyglądał jak przeogromny jastrząb, tyle, że miał inny dziób i ogólnie pióra. Bo były niebiesko- czerwono - białe.
Herolie nie mogła w to uwierzyć, cały czas myślała... Że to jakiś sen, z którego nie chce się już budzić.
Niestety zobaczyła też kuchnię, w stanie jak najbardziej zrujnowanym- aż strach się bać, co zrobi Krel. Ale to nie wszystko... Bo w suficie, była wielka dziura, właściwie to wcale już tam tego sufitu nie było.
Nagle usłyszała tupot stóp, które zbiegały szybko po schodach, krzycząc z przerażenia, ale też Krelowe, która darła się wołając:
- HERO!!! COŚ TY NAROBIŁAA! JUŻ NIE ŻYJESZ! OBUDZIŁAŚ CAŁY SIEROCINIEC!!!
Przerażona i spanikowana Hero nie wiedziała co zrobić, szybko szukała miejsca, w którym mogła się schować. Nie było żadnej kryjówki, więc bez namysłu wskoczyła na kolorowego ptaka.
Odlecieli.
Gdy dzieci i Krel otworzyli resztki drzwi od kuchni, po prostu nie mogli z wrażenia.
Krel nie mogła złapać oddechu, a tymbardziej, gdy zobaczyła jak ostatni kawał ściany upada na rozstrzępiony barek.
[...]
 

 
Proszę włączyć muzykę do klimatu ; )
Pewnego dnia żyła sobie dziewczyna o imieniu Herolie.
Była biedną sierotką, która mieszkała w starym domu dziecka. Miała piękne, niebieskie oczy i brązowe włosy. Miała bladą cerę, była też szczupła, zresztą nic dziwnego, dzieci dostawały tam tylko obiady i kolacje. Nie było ich stać na więcej. Herolie była cicha, nie chciała nikomu przysparzać kłopotów, ale też chętnie pomagała innym.
Wszystkimi dziećmi, które mieszkały w sierocińcu zajmowały się dwie staruszki. Jedna była bardzo miła i kochała dzieci. Druga zaś czasem potrafiła nakrzyczeć na dziecko, ale długo to nie trwało, ponieważ jej siły na to nie wystarczały.
Na miłą panią wszyscy mówili "babciu", a na drugą zaś "proszę Pani".
Babcia nazywała się naprawdę Rewelie, a zła Krelowe.
Pewnego deszczowego, jesiennego dnia, Herolie musiała iść po rady do Babci.
Tylko na niej mogła polegać.
- Babciu... Bardzo się boję... Nie wiem co będzie....- powiedziała smutna Hero.
- Dziecinko, wszystko będzie dobrze. Wyzdrowieje jak najszybciej, obiecuję Ci to! - powiedziała Babcia z łezką w oku.
Rewelie była chora, miała marne szanse na przeżycie. Jednak Hero cały czas wierzyła, że wyzdrowieje.
Bez skutku.
Babcia umarła drugiego dnia.
Cały sierociniec opanowała żałoba, po najlepszej Babci. Dzieci nie mogły w to uwierzyć, były bardzo roztrzęsione. Płakały, wciąż ich serce biło coraz szybciej, zastanawiając się co dalej.
Zostaną z panią, która ich nie lubi. Która kiedyś pewnie też umrze. A co dalej?

C.D.N. [...]
  • awatar Screen.: Nie spodziewałam się że napiszesz coś takiego! Ale to dobrze! Wyróżniasz się i to jest świetne. Cieszę się że nie poszłaś drogą "nastolatka o imieniu ... była wampirem..."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›